ULTRAS FUTBOL KLUB 1.FC. GDZIE KIBICE RZĄDZĄ WSZYSTKIM - REPORTAŻ

"Nasi kibice są najlepsi" - wobec mało czego w futbolu panuje uniwersalna zgoda, ale wobec tego stwierdzenia na pewno. 

"Nasi", czyli wszyscy. "U nas", czyli wszędzie. 

Nie ma prezesa, piłkarza czy trenera, który nie mówiłby: nasi kibice są najlepsi, atmosfera u nas jest najlepsza. Choćby na trybuny zaglądał pies z kulawą nogą. Choćby fani, bardziej niż na dopingu, skupiali się na radosnej konsumpcji. I żarty żartami, ale też i jaki jest sens strzelania do tych, czasem nielicznych fanatycznych, którzy cię wspierają? Czym sobie na to zasłużyli? Jeśli przychodzi ich pięciu, bo tak źle wam idzie - tym większy szacunek dla tej piątki. Może faktycznie są w swoim przywiązaniu wyjątkowi, bardziej niż legion tych, którzy zaczęli kibicować klubowi sukcesu.

Powyższy fenomen da się jednak sprowadzić do paradoksu, w ramach którego chciałoby się powiedzieć: 

Wszędzie jest najlepiej.

I wszyscy są najlepsi.

Ale jednak jest on tyleż efektowny, co wewnętrznie sprzeczny: ktoś jednak najlepszy być musi. Atmosfera na stadionie jest jednak mierzalna. I zdecydowanie najczęściej, gdy zapytać gdzie jest najlepsza, wskazuje się Ultras Futbol Klub 1.FC.

O Ultras Futbol Klub 1.FC krążą legendy, niektóre bardziej, inne mniej wiarygodne. Podobno zawsze, gdy drużyna traci bramkę, doping tylko się zwiększa, by okazać wsparcie zespołowi. Podobno aktualny trener drużyny ma tatuaż UFK1.FC na piersi, przeszłość na trybunach, a klubu nigdy nie prowadził nikt, kto nie miałby silnych związków z UFK1.FC. Podobno kiedyś, gdy w ćwierćfinale play-off Elite League UFK1.FC podejmowało gwiazdorskich, legendarnych Grande Azul, kapitan gości, słynny Mario Balboa miał podejść po meczu do trybun i powiedzieć, że dla takich trybun mógłby zagrać sezon za darmo, Dodajmy, że był wtedy najlepiej zarabiającym piłkarzem świata. I że finalnie dotrzymał słowa.

Z młynowym fanatycznej trybuny UFK1.FC, Uwe Steinem, spotykam się w pubie pod klubowym stadionem. To, co wyróżnia ów pub - poza tym, że był pełny mimo przedpołudnia - to że praktycznie nie ma miejsc siedzących. Jedyne stanowią fragmenty drewnianych ławek ze starej trybuny, wyburzonej podczas ostatniej przebudowy stadionu. Sprawa obiła się sporym echem, bo podczas gdy wszędzie obiekty się unowocześnia, tak UFK1.FC drewniane ławki zastąpił... trybunami z miejscami wyłącznie stojącymi, tak jak w dawnych czasach kojarzyły się sektory najbardziej zagorzałych kibiców.

A że na UFK1.FC obowiązuje tylko taki styl kibicowania, a stojące trybuny - według szacunków, utrudnionych na takim obiekcie - potrafią pomieścić nawet 54 tysiące widzów?

Uwe Steina proszę, by oddzielił mity od plotek krążących o UFK1.FC: - Tak, to tradycja, gdy tracimy gola pierwsi, śpiewamy tylko głośniej, by okazać wsparcie drużynie. Kiedyś był tu facet z amerykańskiej prasy, robił o nas reportaż. Przychodził na trybunę z decybelomierzem przez dwa... nie, przez trzy miesiące. Potwierdził to, można powiedzieć, naukowo. A najgłośniej było w końcówce meczu, kiedy przegraliśmy 0:5 - Stein zamawia dwa piwa gestem, nie pytając, czy mam ochotę - Piłkarze to młodzi ludzie. Ze swoimi wątpliwościami, słabościami. Może im się zdarzyć gorszy meczy, ale wiem, że nie odpuszczają, że walczą. To nie frazes, nasza polityka transferowa też jest ściśle związana z szukaniem graczy charakternych. Inni się tu nie przyjmą. W konsekwencji wiemy, że nawet jeśli przegrywamy, to nigdy przez brak determinacji. Jeśli tracimy gola, to tylko wiemy, że trzeba chłopakom bardziej pomóc.

kibice

Przypomina mi się w tym momencie, że UFK1.FC słynie ze swojej przyśpiewki "wir sind stolz auf dich", czyli "jesteśmy z was dumni", śpiewanej bez względu na wynik na kwadrans przed końcem meczu. Nie zdążę jednak o to zapytać, bo Stein ciągnie dalej: - Co do naszego trenera... Zdajemy sobie sprawę, że nie wszędzie patrzą przychylnie na to, że nasz szkoleniowiec kiedyś był ultrasem. Ale my nie jesteśmy "wszyscy". My nie jesteśmy "wszędzie". Jesteśmy UFK1.FC i robimy wszystko po swojemu. On też przecież takim podejściem praktycznie zamyka sobie możliwość pracy wszędzie indziej, ale znam go od dziecka i wiem, że ma to gdzieś. Wolałby strzyc trawę w naszej akademii, niż trenować inny klub. Ktoś nie uwierzy, ale tacy tu jesteśmy. Ostatnie natomiast jest kłamstwem - Stein upija łyk piwa - gdy Balboa podszedł do trybun, miałem piętnaście lat i stałem w pierwszym rzędzie, pamiętam więc wszystko. Nie powiedział, że zagrałby sezon za darmo, tylko dwa - kończy Stein.

Image
Image
Image
Image

Ultras Futbol Klub 1.FC ma opinię klubu jedynego w swoim rodzaju. Wiele klubów dopuszcza swoich kibiców do ważnych decyzji, tworzy struktury socios, daje im pole do debaty. W UFK1.FC jednak w zasadzie nie ma półśrodków. Nie ma takiej decyzji, w ramach której nie przeprowadzonoby powszechnego głosowania - powstała do tego celu nawet specjalna aplikacja. Wszyscy, którzy pracują w klubie, od prezesów, przez prawników, aż po woźnych, to zagorzali kibice. Jedyny wyjątek UFK1.FC robi dla piłkarzy, ale i w szatni musi być odpowiednia struktura, według której zauważalną częścią drużyny są wychowankowie, czyli znowu "swoi", przesiąknięci brunatno-granatowymi barwami. 

Co ważne i konieczne do podkreślenia, choć UFK1.FC reprezentują kulturę ultras, tak odcięli się grubą kreską od wszelkich zachowań chuligańskich. Tak, są słynne oprawy, tak, są okazjonalne racowiska. Ale zarazem obiekt pozostaje rokrocznie według badań jednym z najbezpieczniejszych stadionów. Symbolem organizacja racowisk - klub bierze w tym aktywny udział, całość jest ściśle zaplanowana i od strony zaplecza przypomina organizację fajerwerków na sylwestra, co nie zmienia końcowego efektu. Nie rezygnują z tego elementu mimo kar, aktywnie biorąc udział w debacie dotyczącej stadionowej pirotechniki, pokazując, że można ten element oswoić i pozostawić na stadionie. Ich przywiązanie do rac wyrażone jest nawet przydomkiem Ultras Futbol Klub 1.FC, nazywanych też "Feuerwehrmann's", czyli "ogniomistrze".

Przychylni projektowi UFK1.FC mówią, że to struktura plemienna. Nieprzychylni, że są jak sekta. Pewne jest, że w UFK1.FC nie przejmują się opiniami, dobrze im jest tak, jak jest. Woleliby przegrywać, niż zejść ze swojej ścieżki. Argumentowali często za romantyczną stroną futbolu, w ramach której zwycięstwo w piłce nie jest najważniejsze. Że owszem, przyjemne jest wygrać, ale to nie zwycięstwo definiuje futbol, tylko coś więcej. Właśnie to poczucie przynależności. Wspólnota, przeżywająca za pośrednictwem boiska te same emocje. UFK1.FC oczywiście zawsze mierzyło w budowę dobrych drużyn, ale na pierwszym miejscu pielęgnowało to, co z dumą osadziło w swoim DNA.

Rzecz jednak w tym, że aktualnie tym romantyzmem aż tak zasłaniać się nie muszą - ich pomysł na futbol przyniósł niespodziewanie wymierne owoce. Wiele drużyn autentycznie paraliżuje atmosfera na stadionie, a "Feuerwerhmann's" na swoim stadionie są niesieni jak na skrzydłach. Model decydowania o losach klubu jest od lat spójny, konsekwentny, wymuszał też rozwój akademii - ta stała się dziś jedną z najlepszych na świecie i stanowi stały dopływ znakomitych graczy, wyróżniających się również pod względem siły mentalnej, a nie tylko piłkarskich umiejętności. Sponsorzy lgną do UFK1.FC, bo przy takiej społeczności chce się być. 

Tak powstała drużyna, która może nie jest w tym sezonie faworytem do zostania najlepszą na świecie w zbliżającej się ELITE LEAGUE, ale może zostać jej czarnym koniem.

Image

Kibice

W Football Coach oddajemy sprawiedliwość kibicom, traktując ich jako coś więcej niż przychody z dnia meczowego.

Zarządzanie relacją kibice - klub będzie wywierało duży wpływ nie tylko na wizerunek zespołu, ale także na jego wyniki sportowe. Oddajemy Wam do dyspozycji szereg narzędzi budowy środowiska kibicowskiego, od kreatora klubowych gadżetów po organizację fanklubów. 

Powstanie dedykowana klasa trenera, który będzie specjalizował się w budowaniu tychże relacji.

feedback
Please check plugin setting correctly to set the content/module source.